zeszmulowiznyibrodna

Wpisy

  • piątek, 30 listopada 2012
  • środa, 28 listopada 2012
  • wtorek, 27 listopada 2012
    • Tadeusz Daniłowicz 1909-1944?

      Jest to ciąg dalszy rozdziału

      http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/10/Tadeusz-Danilowicz-ok-1907-1945.html

      Jak na razie udało się ustalić dokładną datę urodzin brata dziadka Mieczysława Daniłowicza.

      Tadeusz Daniłowicz ur. 19.08.1909r. ostatni raz był widziany żywy 3 dni /29.07.1944r./ przed wybuchem Powstania Warszawskiego w dn. 1.08.1944r. na Nowym Bródnie w Warszawie.

      Próbując wyjaśnić losy Tadeusza Daniłowicza od tego dnia można przyjąć dwie wersje:

      • Przyjechał na Nowe Bródno z Otwocka, w związku z planowanym wybuchem Powstania Warszawskiego w jego pierwszym terminie tj. w dniu 28.07.1944r. Następnie jak wielu innych wziął udział w Powstaniu Warszawskim /od 01.08.1944r./ na Nowym Bródnie. Niestety jego losy od dnia 29.07.1944r. są nieznane.
      • Po pobycie w Warszawie w dniu 29.07.1944r. powrócił do Otwocka. Co do dalszych jego losów j.w.

      Tadeusz Daniłowicz ok. 1940r.

      Tadeusz Daniłowicz ok. 1940r.

      Prababcia Józefa i ciotki Jadwiga i Fraciszka Daniłowiczowe w tym czasie mieszkały na Nowym Bródnie w domu wybudowanym przez pradziadka Andrzeja Daniłowicza w 1927r. przy ul. Julianowskiej 27. Dom od 1946r. jest własnością m. st. Warszawy i istnieje do dnia dzisiejszego.

      W zgłoszeniu poszukiwawczym które poznałem dzięki Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi znajduje się zaskakująca dla mnie informacja którą początkowo uważałem za niewiarygodną. Osobą poszukującą na zgłoszeniu z dn. 16.01.1946r. jest prababcia Józefa Daniłowicz. Zaskakujący jest adres zamieszkania prababci - ul. Julianowska ... 28, a nie ul. Julianowska 27. Dopiero po uważnym sprawdzeniu tzw. Dekretu Bieruta z dn. 26.10.1945r. http://pl.wikipedia.org/wiki/Dekret_Bieruta dotyczącego przejęcia na własność gminy m.st. Warszawy przechodziły wszelkie grunty w przedwojennych granicach miasta. Dekret nie dotyczył budynków, a tylko gruntów – budynki znajdujące się na nich miały pozostać własnością dotychczasowych właścicieli. W praktyce jednak zabierano właścicielom również kamienice lub poddawano je obowiązkowi kwaternku – dotyczyło to zwłaszcza dzielnic centralnych, gdzie znajdowały się grunty o dużej wartości, jak Śródmieście, Mokotów, Ochota. W dzielnicach peryferyjnych ograniczano się tylko do przejęcia gruntów. Ten sam los spotkał dom pradziadków.  

      Z tych dat wynika że najprawdopodobniej ze względu na szczupłość mieszkania, które pamiętam z dzieciństwa, prababcia na początku 1946r. mieszkała już w wynajętym mieszkaniu/pokoju, naprzeciwko swojego własnego domu w którym mieszkały siostry dziadka Mieczysława. Myślę że można założyć że w czasie okupacji niemieckiej 1939-1945, prababcia mieszkała w osobnym niewielkim mieszkaniu np. na poddaszu, a siostry dziadka w mieszkaniu na parterze. Dopiero po Ukazie Bierutowskim z października 1945r. prababcia przeniosla się do domu/pokoju naprzeciwko, mając jednocześnie stałą pomoc swoich najbliższych. Pomimo wielokrotnego składania pism w sprawie odzyskania domu, co od czasu do czasu udawało się okolicznym sąsiadom, rodzina nigdy nie odzyskała domu pradziadków.

      Kolejną zagadką do rozwiązania jest data śmierci prababci Józefy Daniłowicz z d. Piotrowskiej. Na tablicy znajdującej się na grobie można znaleźć datę Jej śmierci - 01.11.1941r. Zgłoszenie poszukiwawcze w PCK jest z dn. 16.01.1946r, zgłaszała je matka Tadeusza Daniłowicza - Józefa Daniłowicz.

      Dom pradziadków ul. Julianowska 27 od ulicy.

      I od podwórka.

      http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/06/Warszawa-Brodno-ul-Julianowska-27.html

      Z informacji którą otrzymałem wynika że Tadeusz Daniłowicz byl widziany najprawdopodobniej po raz ostatni żywy przez kogoś znajomego a nie osobę z rodziny. Przed 1939r. i w czasie okupacji niemieckiej 1939-1944r. mieszkał i pracował w podwarszawskim Otwocku, był fryzjerem.  

      Zdjęcie można Tadeusza Daniłowicza znaleźć również na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.290380957744427.68253.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=304925062956683&set=a.290380957744427.68253.227345097381347&type=1&theater

      Moja mama była mistrzem świata we właściwym przekazywaniu wiadomości o rodzinie i jej dziejach w sytuacji rodziny po 1945r. Opowieści mojej mamy /ur. w 1928r, w 1944r. miała już 16 lat/ gdy byłem małym chłopcem, były odpowiednio ubrawione i na "w razie czego" gdyby mały chłopiec przez przypadek opowiedział coś o dziadku i innych bliskich osobach, osobom z zewnątrz - były odpowiednio ukierunkowane. I tak w opowieściach mamy:

      Prawdę w części z tych opowieści poznałem dzięki mamie gdy byłem już odrobinkę starszy, niektóre z tych opowieści przetrwały w niezmienionej formie do dnia dzisiejszego. Wyjaśniam je przy okazji poszukiwań rodzinno-genealogicznych.

      Z okna mieszkania w którym mieszkałem w dzieciństwie z rodzicami, co roku widziałem przesuwającą się przez wiele godzin masę ludzką podczas pochodu 1-szo Majowego. Pamiętam wojskową defiladę z okazji 1000-lecia Państwa Polskiego. Mama nigdy nie wymagała żebym brał udział w tego typu uroczystościach.   

      Zdjęcie mamy jest na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.304941256288397.72318.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=304941346288388&set=a.304941256288397.72318.227345097381347&type=1&theater 

       

      Wszystkie podane powyżej informacje o bliskich mi osobach z rodziny, są podane we wcześniejszych rozdziałach blogu.

       

      Bibliografia.

      • Myśmy tu zawsze byli, Dziennik z Powstania Warszawskiego 27.VII.1944-03.X.1944, Tadeusz Dzier, Warszawa 1982.

       

      Ciąg dalszy nastąpi ...

       

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      http://szmulowiznaludzieihistoria.blox.pl/html

      http://taniezarcie.blox.pl/html

      http://znadniemnawiliiiberezyny.blox.pl/html

      http://odczasudoczasuwantykwariacie.blox.pl/html

      http://zapomnianehistorie.blox.pl/html

      http://naspacerzewwarszawskichlazienkach.blox.pl/html

      Kontakt z autorem blogów:zeszmulowiznyibrodna@gmail.com

      Uwaga: Kopiowanie zdjęć, tekstów i innych materiałów dostępnych na blogu, tylko za zgodą piszącego blog.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 listopada 2012 19:00
  • niedziela, 25 listopada 2012
  • środa, 21 listopada 2012
  • poniedziałek, 19 listopada 2012
    • Herby Daniłowiczów, Leliwa.

      Rodziny stanu szlacheckiego noszące nazwisko Daniłowicz, Daniłovič, Даніловіч używały wielu herbów.

      Były to herby:

      • Leliwa.
      • Lis.
      • Ostoja.
      • Rola.
      • Sas.
      • Używający herbu Sas /tylko w Wielkim Księstwie Litewskim, nie postrzegano tego w przeszłości negatywnie/.
      • Sulima.
      • Bez herbu, lub o herbie nieznanym.

      Herb Leliwa.

      Opis.

      W polu błękitnym półksiężyc złoty, sześcioramienna gwiazda złota. Klejnot: na pawim ogonie - samo godło. Labry herbowe błękitne, podbite złotem. 

      Legenda herbowa.

      Legenda opisuje, że herb otrzymał rycerz za pokonanie nieprzyjaciela w nocy, przy księżycu i gwiazdach w czasach panowania króla Bolesława Wstydliwego, 1226-1279.

      Daniłowicze h. Leliwa.

      

       

      Bibliografia:

       

      W trakcie tworzenia ...

       

      Zapraszam również na blogi:

      Kontakt z autorem blogów:zeszmulowiznyibrodna@gmail.com

      Uwaga: Kopiowanie zdjęć, tekstów i innych materiałów dostępnych na blogu, tylko za zgodą piszącego blog.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2012 20:47
    • Pochodzenie nazwisk, Sikorski.

      Sikorski. 

      Informacje podstawowe.

      • Sikora, sikory, sikorowate /Paridae/ rodzina ptaków z rzędu wróblowych /Passeriformes/. Obejmuje gatunki lądowe, nadrzewne, zamieszkujące półkulę północną i Afrykę. 
      • Sikora, Parus, ptak z rodziny o tej samej nazwie, Sikora osiadła, przelotna.
      • Sikory, Paridae, rodzina ptaków z rzędu wróblowatych, zwykle barwnie upierzonych, drobnych wiodących nadrzewny tryb życia, owadożernych; obejmuje około 65 gatunków, zamieszkujących głównie umiarkowaną strefę Euroazji; w Polsce występuje 7 gatunków, najpospolitsze sikora bogatka, sikora czubatka i sikora modra, wszystkie chronione.  
      • Sikorski, 1444r. nazwisko od nazw miejscowych typu Sikorzyce, Sikorzyn, Sikory.

      Tam gdzie były duże skupiska tych sympatycznych w bardzo charakterystyczny sposób ubarwionych ptaków, zapewne zdarzało się że od ich nazwy tworzono nazwy wsi a następnie ludzie którzy tam mieszkali przybierali swoje nazwiska. Można więc założyć że nazwisko Sikorski przechodziło prosty proces zmian od Sikory do Sikorski. Tym bardziej że w województwie dolnośląskim, w gminie Kostomłoty można znaleźć leżące obok siebie dwie wsie: Sikorzyce i Wróblowice położone od siebie w odległości ok. 5 km.   

      Wróblowice, nazwa miejscowa pochodząca od staropolskiego słowa wróbl, mały ptak z rodziny łuszczaków .

      • Wróbl, /dziś i wróbel/, wróblik, tor obli ; prasłowo; cerk. tcrabij /x nas Z zamiast j, jak np. w krogulec, cerk. kraguj/ i wrąbie, rus. worobiej i wieriebiej (jak węg. cereb), czes. wrabec; pierwotny nagłos ocalal w lit. żwirblis, ‘wróbl’: pień zwirb-, o ‘swierkotaniu’.

      Nazwiska utworzone od nazwy miejscowej Sikora.

      • Schikora.
      • Sikor.
      • Sikora.
      • Sikora-Antosik, 1383r. 
      • Sikorak.
      • Sikorczuk.
      • Sikorek.
      • Sikorenko.
      • Sikorowicz.
      • Sikorów.
      • Sikorzak. 
      • Sykora.
      • Szikora.
      • Szykora.

      Nazwiska utworzone od nazw miejscowych nazw miejscowych typu Sikorowo, Sikorzyce, Sikorzyn, Sikory.

      • Sikora-Sikorski.
      • Sikorowski.
      • Sikorski, 1444r. od nazw miejscowych typu Sikorzyce, Sikorzyn, Sikory.
      • Sikorzyński.

      Słowniku Etymologicznym Języka Polskiego Aleksandra Bruknera, można znaleźć następujące definicje:  

      1. Sik, sikać, siknąć, sikawka odmiana od sykać, p. sik. por rus. sikawa, plotka, dalej siklawa, wodospad na Podhalu, z węgierskiego por. seklawy, trzęsący, cerk. siklawica, trąba wodna. Dalej sikora, sikorka zachodniosłowiańska nazwa ptaszka, parus od syku, pisku, czes, sikora, sykora, p. syk. Nasza pisownia 15 wieku nie  stanowi o właściwem brzmieniu, jej szykora tak czy owak można czytać, ale w 16 wieku stanowczo sikora.
      2. Syk, syknąć, syczeć, syk, prasłowiańskie, dźwiękonaśladowcze /dla takich słów -k prawidłowy przyrostek/ por. wyżej sys, suseł; oboczne sik /p/ sikora, czeski: sykati, syczeti, sykać, sikać, słowieński: sikati, ruski: sykat, syczeć.

      Nazwy miejscowe związane z prasłowiańskim syk.

      • Syczecka Wolka, par. Borow, kościół parafialny, diecezja chełmska, woj. lubelskie.
      • Syczyn, par. Orchow, diecezja chełmska, woj. ruskie. 
      • ... 

      Przyjmując te informacje, można próbować ułożyć tworzenie się nazwiska Sikorski od jego prapoczątków.  

      1. Syk, sykać.
      2. Sik, sikora.
      3. Sikora, Sikorski. 

      Na koniec należałoby spróbować odnaleźć chociaż jeden przypadek w którym odnaleźlibyśmy zmienność tego typu zapisów zgodnych z ww. informacjami. 

      Ze strony http://www.sikorskich.republika.pl/rody.html

      "... W niedużej odległości od tych wsi znajdują się wsie Sikorzyce. Chociaż także w przypadku tego rodu nie można w stu procentach wykluczyć pochodzenie nazwiska od przydomku, to jednak historia Sikorskich herbu Kopaszyna jest prawdopodobnie związana przynajmniej z jedną z wymienionych wsi Sikorzyce. Pierwsza wieś Sikorzyce jest położona w województwie dolnośląskim (powiat średzki, gmina Kostomłoty) i w dokumentach z 1329 roku występuje jako Sikorschitz, w 1349 roku wymieniona jest jako Czichorschitz, w 1351 Sykorczicz a w 1361 jako Sykorsicz. Druga wieś Sikorzyce znajduje się w województwie małopolskim (powiat tarnowski, gmina Wietrzychowice) i według zapisów historycznych istniała już w 1397 roku jako własność szlachecka ...".

      Z historii Śląska.

      • 1163-1327/1335, Księstwa Śląskie.
      • 1327/1335-1526, Śląsk w granicach Czech.
      • 1526-początek XVIII wieku, podział Śląska pomiędzy Austrię, Czechy i Prusy.  

      Kolejne daty w tych zapisach dzieli 32 lata, od roku 1329 do roku 1361.

      Sikorzyce k. Kostomłotów; Sikorschitz /1329r./, Czichorschitz /1349r./, Sykorczicz /1351r./, Sykorsicz /1361r./ do 1325r. należało do księstwa wrocławskiego, następnie w latach 1325-1740/1742 należało do królestwa Czech. 

      ---------------------------

      Tak jak prawie wszystkie rodziny z mojego drzewa genealogicznego, również i Sikorscy pochodzący z Proszowic, mają legendę o swoim pochodzeniu. Jak na razie nie udało się jej w żaden sposób potwierdzić. 

      

      Bibliografia.

       

      Ciąg dalszy nastąpi ...

       

      Zapraszam również na blogi:

      Kontakt z autorem blogów:zeszmulowiznyibrodna@gmail.com

      Uwaga: Kopiowanie zdjęć, tekstów i innych materiałów dostępnych na blogu, tylko za zgodą piszącego blog.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2012 07:13
  • piątek, 16 listopada 2012
  • czwartek, 15 listopada 2012
  • niedziela, 11 listopada 2012
  • środa, 07 listopada 2012
    • Rodzice.

      Są nimi: Jan Łukasiewicz, 1927-1994, s. Władysława Łukasiewicza i Marianny Łukasiewicz z d. Piekarzewskiej i Eugenia Janina Łukasiewicz z d. Daniłowicz, 1928-2004, c. Mieczysława Daniłowicza i Marianny /Marii/ Daniłowicz z d. Sikorskiej.

      .

      Moi rodzice, zdjęcia z ok. 1950r.

      Więcej zdjęć będzie na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296978680417988.70205.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=296978690417987&set=a.296978680417988.70205.227345097381347&type=1&theater 

      Rodzina mojego ojca pochodzi z Północnego Mazowsza. Podczas ostatniej wojny tereny na których mieszkali zostały wcielone do III Rzeszy i zostały nazwane - Rejencja Ciechawska, od 08.10.1939r. W przyszłości ziemie te miały stać się częścią Nowych Prus Wschodnich. Ciechanów /przemianowany na Zichenau/, z racji swojego centralnego położenia, stał się stolicą rejencji. 

      Podział administracyjny Rejencji ciechanowskiej.

      • Landkreis Mackein, powiat makowski.
      • Landkreis Mielau, powiat mławski.
      • Landkreis Ostenburg, powiat pułtuski.
      • Landkreis Plohnen, powiat płoński.
      • Landkreis Praschnit, powiat przasnyski.
      • Landkreis Scharfenwiese, powiat ostrołęcki.
      • Landkreis Schrottersburg, powiat płocki.
      • Landkreis Sichelberg, powiat sierpecki.
      • Landkreis Zichenau, powiat ciechanowski.


      Prawie natychmiast po wygranej przez Niemców kampanii wrześniowej 1939r. przystąpiono do rozpisania konkursu na plan przebudowy Ciechanowa, którego zwycięzcą okazał się zespół pod kierownictwem Artura Recka /dyrektora w Ministerstwie Budownictwa Rzeszy/ i Wilhelma Prendla /rejencyjnego radcy budowlanego/. Obok generalnej przebudowy Ciechanowa plan zakładał także "przywrócenie charakteru miejskiego" Mławie /Mielau/ i Pułtuskowi /Ostenburg/.

      Zakładano że w przeciągu 10 lat nastąpi pełne zniemczenie tych ziem.

      "Północne Mazowsze znalazło się w prowincji Prusy Wschodnie, kierowanej od 1933 roku przez nadprezydenta Ericha Kocha. Powołano tzw. rejencję ciechanowską ze stolicą w Ciechanowie, zwanym odtąd po niemiecku Zichenau. Wkrótce potem, 26 października, cywilne władze rejencji z nowo mianowanym na stanowisko prezydentem /odpowiednik wojewody/ przejęły władzę od okupacyjnego wojska. Pierwszym prezydentem /do grudnia 1939 r./ był Herman Bothke, drugim - do 1945 r. - Paul Dargel". 

      "W ciągu czterech lat okupacji na północnym Mazowszu straciło życie ponad 100 000 osób. Większość tej liczby stanowili żydowscy mieszkańcy północnomazowieckich miasteczek, eksterminowani w ramach "ostatecznego rozwiązania". Początkowo zostali izolowani w gettach rozrzuconych po całej rejencji, by w końcu znaleźć się w gettcie warszawskim. Stamtąd zostali przewiezieni do obozów zagłady. Nielicznym Żydom udało się schronić przed wymordowaniem. Jeszcze w 1944r. niemiecka żandarmeria organizowała obławy na Żydów ukrywających się w okolicach Dębska pow. Mława. Masowe egzekucje miały nie tylko ukarać winnych "łamania" niemieckiego prawa, ale stanowić przestrogę. Stąd ich publiczny charakter. W ramach "czarnego ceremoniału" zmuszano ludzi do oglądania kaźni, czasem przez kilka dni pozostawiając zwłoki pomordowanych na widoku. Nierzadkie były przypadki zmuszania krewnych lub sąsiadów, by zakładali pętlę na szyję skazańców !

      W dziesiątkach tysięcy należy liczyć osoby pozbawione dachu nad głową i przesiedlone do Generalnej Guberni. Około 90 000 osób wywieziono na roboty przymusowe do Niemiec".

      Piotr Łukasiewicz, ok. 1925-1944.

      Piotr Łukasiewicz, ok.1925-1944.

      Najstarszy z braci mojego ojca, wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec /Prusy Wschodnie/, zginął podczas nalotu bombowego w Królewcu. Pomimo wielokrotnych akcji poszukiwawczych prowadzonych przez m.in. PCK, Bad Arolsen dotychczas nie ma żadnej oficjalnej informacji potwierdzającej fakt jego śmierci w 1944r. Ww. informacja jest przekazana przez jednego ze znajomych Piotra Łukasiewicza, który przeżył przymusowe roboty w Niemczech i wracając do swoich bliskich po roku 1945, przekazał tę informację rodzinie.       

      To samo zdjęcie jest na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296462320469624.70026.227345097381347&type=1#!/ZeSzmulowiznyIBrodna

      "W początkach okupacji Niemcy rozpoczęli aresztowania wśród polskiej inteligencji. Jednym z powodow tej akcji była próba zabezpieczenia się przed ewentualnymi rozruchami, które mogły nastąpić np. z okazji rocznicy 11 Listopada. Tak tłumaczono aresztowania w powiecie sierpeckim, gdzie zatrzymani nauczyciele, urzędnicy, działacze społeczni zostali uznani za zakładników. Ale proceder był kontynuowany w następnych miesiącach, gdyż stwarzał okupantowi doskonałą możliwość osłabienia duchowej żywotności podbitego narodu. Rodziny aresztowanych zmuszanio do opuszczenia miejsc zamieszkania, przynajmniej kikaset osób wysłano do istniejących w Rzeszy obozów koncentracyjnych".  

      "Erich Koch zainteresował się jednym z większych i nowocześniejszych majątków na Mazowszu - dobrami w Krasnem ...".  

      Erich Koch, 19.06.1896-1986, nazista, gaulaiter i ostatni nadprezydent Prus Wschodnich w latach 1933-1945, początkowo podczas II Wojny Światowej zajmował się sprawą Polaków, zamieszkujących ziemie włączone do III Rzeszy. W 1941 roku został szefem administracyjnym na Ukrainie, co dawało mu do dyspozycji Gestapo na tym terenie; był odpowiedzialny za deportacje setek tysięcy ludzi do obozów zagłady. Gdy Armia Czerwona  wkroczyła na Ukrainę, wrócił do Prus Wschodnich. Stamtąd słał telegramy do Fuhrera, iż będzie bronił tych terytoriów do końca. Uniknąwszy schwytania przez Rosjan, ukrywał się do roku 1949r, kiedy został schwytany przez Brytyjczyków w Hamburgu. Mimo nalegań ZSRR, został wydany nie Związkowi Radzieckiemu, a Polsce. Proces, który rozpoczął się dopiero latem 1958 roku, zakończył się uznaniem Kocha winnym śmierci około 400 000 Polaków /zbrodnie na Ukrainie nie były brane pod uwagę/ i został skazany na karę śmierci 9 maja 1959 roku. Wyroku jednak nigdy nie wykonano.

      "Charakter gospodarki niemieckiej w Krasnem i początki willi tak opisał sam Erich Koch: "Kazałem zarządzać przedsiębiorstwem tak, tak jak to się dzieje w rosyjskich sowchozach, aby sobie samemu stworzyć pojęcie o tych nowych formach gospodarki. Autor przekonał się dokładnie  - zarówno tu, jak i później na Ukrainie - że taka forma gospodarowania może w wybitnym stopniu zwiększyć dochodowość. Wszystkie zaś wygospodarowane sumy były lokowane w gospodarstwo. W Krasnem zbudowano dla Hitlera, na jego rozkaz i koszt, główną kwaterę. Wszyscy autorowi zazdrościli i atakowali go. Przez tę budowę mogłem sobie zapewnić duże zainteresowanie Hitlera dla mojej pracy". Tyle tylko wiadomo o genezie obiektu (o ile autor relacji napisał prawdę). Z pewnością jednakże teoretycznie zaliczenie obiektu do jednej z wielu oficjalnych rezydencji Führera, nie wykluczało użytkowania jej jako faktycznej głównej mazowieckiej rezydencji nadprezydenta".

          

      Ojciec niewiele mówił o tych czasach. Wspominał np. o tym że każdy polski obywatel gdy spotykał na swojej drodze niemieckiego żołnierza czy też urzędnika, miał obowiązek zdjąć kapelusz, czapkę, itp. i po niemiecku go przywitać. Jeżeli by tego nie zrobił, narażał się wtedy na bardzo surowe restrykcje.        

       

      Potrawy regionalne. 

       

      Bibliografia:

       

      W trakcie opracowania ...

       

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      środa, 07 listopada 2012 06:23
  • poniedziałek, 05 listopada 2012
    • Michał Łukasiewicz 1926-1957.

      Michał Łukasiewicz 1926-1957, był starszym bratem mojego ojca Jana. To drugi grób rodzinny na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

      Stryj Michał był radiotelegrafistą i pracownikiem PLL LOT. Sporo latał.

      Michał Łukasiewicz, zdjęcie z czasów odbywania służby wojskowej.

      Więcej zdjęć jest na:

      https://www.facebook.com/ZeSzmulowiznyIBrodna?ref=hl#!/photo.php?fbid=296462403802949&set=a.296462320469624.70026.227345097381347&type=1&theater

      "Po II wojnie światowej regularne połączenie lotnicze z Warszawy do Moskwy otworzono jako jedno z pierwszych. W 1954 r. Lot zakupił do obsługi połączenia ze stolicą ZSRR samoloty Ił-14. Były to naówczas maszyny nowoczesne, a w polskiej prasie lotniczej podkreślano, iż Ił-14 wyposażony jest w instalację przeciwoblodzeniową i przeciwpożarową oraz urządzenia do lądowania bez widoczności ...

      ... Wieczorem 14 czerwca 1957 r. lotowski Ił-14 SP-LNF odbywał kolejny lot pasażerski (Nr 232) do stolicy Związku Sowieckiego. Poza załogą w podróż do Moskwy udało się tylko ośmiu pasażerów, w tym minister handlu Mongolskiej Republiki Ludowej, dyplomata z ambasady mongolskiej w ZSRR oraz Jerzy Turek, urzędnik z Biura Radcy Handlowego w Moskwie. Ponadto w samolocie znajdowało się pięciu Amerykanów o nazwiskach Beuker (małżeństwo), Tremper (matka i córka) oraz Cheverton ...

      ... Załogę stanowiło pięć osób. Kapitan samolotu Władysław Snacki miał 48 lat i duże doświadczenie lotnicze. Zaledwie dwa miesiące wcześniej, jako jeden z 55 lotników, otrzymał pamiątkową odznakę dla tych, którzy „wylatali” ponad milion kilometrów. Wśród odznaczonych „milionerów” znalazł się wówczas także Michał Łukaszewicz, pełniący w pechowym locie Nr 232 funkcję radiooperatora. Poza nimi w samolocie lecieli: drugi pilot Mieczysław Pląder, mechanik pokładowy Marian Siemieniak i stewardesa Ewa Federowska ...

      Przepraszam za bardzo osobisty tym razem wątek. Nie próbowałem dociekać na jakiej podstawie neguje się określenia "wylatali" i "milion". Wystarczyło mi doświadczenie polegające na próbie poprawienia błędu w nazwisku stryja. Pisałem kilkukrotnie e-maile m.in. do tygodnika opinii Polityka. Niestety całkowicie bezskutecznie, przecież nie jestem wysokiej rangi politykiem, ministrem, dyrektorem, itp. A katastrofa pod Wnukowem była już tyle lat temu .... Tak samo jak w starych, dobrych czasach PRL-u można kogoś obrzucić błotem i niczym się nie przejmować. Można zmienić nazwisko bohatera i uważać że żaden z krewnych nie będzie próbował się ująć za osobą obrzuconą błotem.

      Z tym że w tygodniku Polityka zmienione zostało tylko nazwisko stryja a cytowany przeze mnie fragment artykułu został napisany w miejscu, gdzie jak mi się wydaje nikt nie ma zielonego pojęcia o realiach życia we wczesnym PRL-u. Cytowany fragment tekstu pochodzi ze strony internetowej Kalejdoskop Wekendowy Magazyn "Dziennika Związkowego".

      http://www.superkalejdoskop.com/index.php?option=com_content&view=article&id=149:przed-smoleskiem-byo-wnukowo&catid=38:polska&Itemid=2

      Na koniec parę "złotych myśli" związanych z tym fragmentem tekstu.

        • Po pierwsze, bardzo łatwo jest wydawać opinie z bardzo daleka, bez żadnego pokrycia w faktach /brakuje mi w tym artykule części - Bibliografia/.
        • Po drugie, być może tego typu odznaki dawano w czasach wczesnego PRL-u, na zasadzie odznaki honorowej bez wylatania miliona, co również nie znaczy że osobę która taką odznakę dostała należy zwyczajnie unurzać w błocie. 
        • Po trzecie, znając historię mojej rodziny /przypomnę tu chociażby postać stryja Jóźka z rodziny mojej mamy - powstańca http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/10/Jozef-Maruszak-1917-1944.html/ oczywiste jest że stryj mógł się od moich rodziców odwrócić i zostać /tak jak by postąpiłoby wielu innych w tej sytuacji/ zwyczajną rodzinną świnią, jednak wiem że tak nie było. Wielokrotnie na Cmentarz Wojskowy na grób stryja a potem na pozostałe groby na tym cmentarzu, szedłem w towarzystwie mojego ojca. Stryj był przez wiele lat bardzo serdecznie wspominany, nie tylko przez mojego ojca i mamę. Bo jak mi się wydaje, wydawać opinie o tamtych czasach mogą tylko ludzie którzy mają wiedzę na ten temat, lub przeżyli to na własnej skórze. Żyć i pracować w tamtych czasach w Polsce, nie musiało jednocześnie oznaczać, że przeżyło się ten czas będąc zwyczajnym ludzkim śmieciem.  
        • Po czwarte, tak krańcowo różniące się od siebie postawy ludzkie z tamtych czasów - pozytywne i negatywne - znam tak jak zapewne wiele innych osób tylko z literatury i z filmów. 
       

      Bibliografia:

      

      ... W chwili gdy samolot startował z Okęcia, prognoza pogody nie  wskazywała, aby mogły być problemy z bezpiecznym lądowaniem w Moskwie.  Przewidywano, iż nad Wnukowem będzie pochmurnie, ale obłoki kłębiasto-deszczowe  utrzymywać się miały na wysokości 600 m. Widoczność, decydująca  w największym stopniu o bezpiecznym lądowaniu, sięgać miała 4 km.

      Niestety, polski Ił-14 do Wnukowa nigdy nie doleciał, rozbijając się około 5  km od lotniska. Zginęła na miejscu cała załoga z wyjątkiem stewardesy Ewy  Fedorowskiej, która ranna w wypadku odzyskała przytomność, o własnych  siłach doszła do szosy, zatrzymała przejeżdżający samochód i dotarła do  lotniska, zawiadamiając o katastrofie. Spośród pasażerów przeżyła trójka  Amerykanów, matka i córka Tremper oraz Cheverton ...

      ... Polska prasa, ciesząca się na fali popaździernikowych przemian sporym marginesem  swobody, obszernie informowała o katastrofie. Korespondent „Trybuny Ludu” w Moskwie pisał, iż polscy specjaliści mieli dostęp do wszystkich  zgromadzonych przez Rosjan materiałów, m.in. wielokrotnie odsłuchiwali taśmy  magnetofonowe z zapisem rozmów kierownika ruchu lotniska Wnukowo  z polskim samolotem z ostatnich minut przed katastrofą. W komunikacie Departamentu Lotnictwa Cywilnego Ministerstwa Komunikacji,  opublikowanym w „Trybunie Ludu” 25 czerwca, jako zasadniczą przyczynę wypadku  podano błędy polskiej załogi, wspomniano jednak również o błędach załogi  lotniska".

      Odwiedziny grobów rodzinnych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach /w domu nigdy nie używaliśmy nazwy Cmentarz Komunalny/ wyglądały następująco:  

      • Spacer od Bramy Głównej, Aleją Główną do grobu stryja Michała.
      • Potem szliśmy aleją obok kwater Batalionu Zośka, Czaty 49, potem do grobu wujka Józia /powstańca/.
      • Na koniec szliśmy do Kopca Pamięci Ravensbrunczanek.

      Idąc Aleją Główną do grobu stryja Michała mijałem monumentalne grobowce dygnitarzy PRL-u. Ale od dzieciństwa wiedziałem gdzie są groby żołnierzy poległych w wojnach 1920 i 1939 roku. Wiedziałem gdzie na cmentarzu jest kwatera powstańców styczniowych 1863r. i kwatery powstańców warszawskich.

      Do grobu stryja Michała szliśmy Aleją Główną - Aleją Zasłużonych, ale Aleję Zasłużonych odwiedzaliśmy na Cmentarzu Powązkowskim z tyłu za katakumbami. Idąc po tym cmentarzu mama pokazywała m.in. mi gdzie jest Grób 5 Poległych /1861r./ i gdy byłem małym chłopcem opowiadała mi kim byli ludzie pochowani na tym cmentarzu, w katakumbach i w Alei Zasłużonych.

      Najbardziej skutecznym sposobem, mamy na zainteresowanie mnie historią rodziny, tyle że w sposób bardzo bezpieczny było umieszczenie w skromnej biblioteczce rodzinnej książki, która w najbardziej delikatny sposób to określając ma sporo błędów, trzeba sobie jednak zdawać sprawę jakie pozycje książkowe i w jakim nakładzie w tamtych czasach mogly się ukazać. Chodzi o książkę Żołnierze Starówki, Lucjana Fajera, Warszawa 1957. W sytuacji w jakiej znalazła się rodzina po 1945r. nie można było sobie pozwolić na umieszczenie innej pozycji książkowej w biblioteczce. Za to ten tytuł stał na środkowej półeczce, pośrodku. Była to jedna z moich ulubionych lektur z dzieciństwa. Znacznie mniej bezpieczna pozycja z biblioteczki rodzinnej Powstanie Warszawskie w Ilustracji, Wydanie specjalne, Stolica Warszawski Tygodnik Ilustrowany, Warszawa 1957, była schowana w szufladzie z albumami rodzinnymi, za to zawsze leżała na wierzchu i zawsze wpadała w oko ...

      W roku w którym się urodziłem /1957/, ukazały się trzy znane mi tytuły z tej tematyki:

      • Pamiętniki żołnierzy baonu Zośka, Powstanie Warszawskie, wyd. I, Iskry 1957.
      • Powstanie Warszawskie w Ilustracji, Wydanie specjalne Warszawskiego Tygodnika Ilustrowanego Stolica przy współudziale Zarządu Warszawa-Południe Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, Warszawa 1957.
      • Żołnierze Starówki, Lucjan Fajer, wyd. I, Iskry 1957. 

      Stryj Michał Łukasiewicz jest pochowany w kwaterze 30A, w Alei Zasłużonych na samym jej końcu, po prawej stronie. Stryj zginął 24.06.1957r. ja urodziłem się 31.07.1957r. Na pamiątkę po nim, mam na drugie imię Michał.

      Rodzina mojego ojca pochodzi z niewielkiej wioski gdzieś na Mazowszu. We wczesnym PRL-u była nietypowym przypadkiem rodziny kułackiej. Już kułacy bo w bardzo niewielkim stopniu przekraczali dopuszczalny limit ziemi /w domu dziadków nie było za bogato/, jednak mieli za mało ziemi żeby ich rozkułaczono.   

      W części artykułów przytoczonych w części Bibliografia jest błąd. Nazwisko powinno być napisane,

      • Łukasiewicz

      a nie tak jak jest z błędem,

      • Łukaszewicz. 

       

      Kułak:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Ku%C5%82ak

      Rozkułaczenie:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81azar_Kaganowicz

       

      Ciąg dalszy nastąpi ...

       

      Bibliografia:

       

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 listopada 2012 14:13
    • Nieznane zdjęcia rodzinne.

      W rodzinnym albumie zawsze można znaleźć coś nowego lub nieznanego. Tym razem dwa przedwojenne zdjęcia z nienaznymi mi osobami z rodziny.

      Nieznane zdjęcie rodzinne, być jest to rodzina Sikorskich.  

      Nieznane zdjęcie rodzinne.

      Zdjęcia są również na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296267970489059.69976.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=296267977155725&set=a.296267970489059.69976.227345097381347&type=1&theater 

       

      Ciąg dalszy nastąpi ...

      

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 listopada 2012 09:24
  • niedziela, 04 listopada 2012
    • Kazimierz Matuszewski, 1887-1920.

      Nazwisko Matuszewski jest skoligacone z rodziną Sikorskich, rodziną mojej mamy. Idąc kolejny raz do kwatery baonu "Zośka" Aleją Główną, zauważyłem mniej więcej w połowie drogi po prawej stronie alei, mocno już zniszczony nagrobek.

      Powązki Wojskowe w Warszawie przy Alei Głównej.

      Grób nieopodal Alei Głównej, na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

      Nagrobek.

      Gdy podszedłem bliżej mogłem przeczytać mocno już podniszczony napis na nagrobku.

      

      Ś. P.

      Kazimierz Matuszewski

      Ochotnik 201-go P. Artylerii Polowej

      Poległ w Obronie Ojczyzny Dnia 9 Października 1920 R.

      W Marcinkańcach pod Wilnem

      Przeżywszy Lat 33.

      Stawiając Tą Pamiątkę Brat i Siostra

      Proszą o Spokój Jego Duszy. 

       

      201 Pułk Artylerii Polowej.

      Pułk stworzony z ochotników wchodzący skład Dywizji Ochotniczej stworzonej podczas wojny Polsko-Bolszewickiej 1920r. W I dekadzie września 1920r. pułk wszedł w skład tzw. Grupy mjr. Kościałkowskiego która razem z 1 Dywizją Litewsko-Białoruską gen. Żeligowskiego i innymi mniejszymi jednostkami zbuntowała się 08.10.1920r. w wyniku czego zostało zajęte Wilno i część Litwy.

      Skład Dywizji Ochotniczej:

      • I Brygada.
        • 201 Ochotniczy Pułk Piechoty.
        • 205 Ochotniczy Pułk Piechoty.
        • 3 Pomorska Dywizja Piechoty im. Romualda Traugutta.
        • 4 Pomorska Dywizja Piechoty im. Jana Kilińskiego.
      • II Brygada.
        • 202 Ochotniczy Pułk Piechoty.
        • 101 Rezerwowy Pułk Piechoty.
        • 201 Pułk Artylerii Polowej.
      • Batalion Saperów.
        • Kompania Saperów Ochotnicza.
        • Kompania Saperów.
        • Kolumna Saperska.
      • Dywizjon Strzelców Konnych Ochotniczy.
        • Szwadron rtm. Królikowskiego.
        • Ochotniczy Oddział Kresowy.
      • Kompania Telegraficzna Rezerwowa Nr I, przeformowana na Kompanię Telegraficzną Dywizyjną.
      • Kompania Sztabowa.
      • Pluton Żandarmerii.
      • Poczta Polowa Nr 67.
      • Kompania Sanitarna.
      • Piekarnia Polowa Ochotnicza.
      • Szpital Koni.
      • Park Uzbrojenia Dywizji.
      • Warsztat Uzbrojenia Dywizji.
      • Urząd Gospodarczy.
      • 6 x Kolumn Taborowych.
      • Warsztat Taborowy. 

      Wśród nazw pół bitewnych na jednej z tablic w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie można znaleźć i to miasto:

      1918-1920.

      • Lwów listopad 1918-marzec 1919.
      • Lida 16 IV 1919 i 28 IX 1920.
      • Wilno 19 IV 1919 i 9 X 1920.
      • Dyneburg 3 I 1920. 
      • Kijów 7 V-11 VI 1920. 
      • Borodzianka 11-13 VI 1920.
      • Chorupań po d Dubnem 19 VII 1920.
      • Nastasów pod Tarnopolem 31 VII-6 VIII 1920.
      • Radzymin-Ossów 13-15 VIII 1920. 

      Nie mam żadnego przekazu rodzinnego o tej osobie. Sytuacja rodziny po 1945r. zmuszała moich bliskich do wielu "zapomnień" i przemilczeń. W tej sytuacji jest to kolejna sprawa do wyjaśnienia.

      Więcej zdjęć jest na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.295958627186660.69869.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=295958673853322&set=a.295958627186660.69869.227345097381347&type=3&theater

       

      Bibliografia:

      • Bitwa Niemieńska 1920, 29 VIII -18 X 1920, Dokumenty operacyjne, Cz. I, II, Warszawa 1999.  
      • Kronika Powstań Polskich 1794-1944, Warszawa 1994.  
      • Księga Chwały Piechoty, Metryki Chwały Pułków Piechoty, Warszawa 1937-1939.
      • Niemen 1920, Lech Wyszczelski, Warszawa 1991.
      • Niepokonani 1920, Wojna Polsko-Bolszewicka, Witold Sienkiewicz, Warszawa 2011.
      • Nie zardzewiał miecz, Katalog fotografii, Piotr Anczewski, Warszawa 2005.
      • Wilno 1919-1920, Lech Wyszczelski, Warszawa 2008.

       

      Ciąg dalszy nastąpi ...

      

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 listopada 2012 12:30
  • sobota, 03 listopada 2012
    • Rodzice i dziadkowie.

      Dopiero po wielu latach zdaję sobie sprawę jakich miałem niezwykłych dziadków i rodziców. Dziadkowie i mama na tyle, na ile uznali że mogą w sytuacji w jakiej znalazła się rodzina po zakończeniu II Wojny Światowej, przekazywali mnie i mojemu bratu skąpe wiadomości o rodzinie, o krewnych i historycznych przypadkach w których mieli na swoje szczęście lub nieszczęście brać udział.

      Mój ojciec który wszedł do rodziny, nigdy takiej edukacji rodzinnej nie przeszkadzał a raczej starał się pomóc. 

      Zdjęcie rodzinne, ok. 1960r.

      Zdjęcie rodzinne zrobione z okazji pierwszego przyjazdu wujka Lutka do Polski /ok. 1960r/ po II Wojnie Światowej, na emigracji od 1945r.

      • Od lewej w dolnym rzędzie: mój brat, dziadek Mieczysław, moja skromna osoba, babcia Maria.
      • Od lewej w górnym rzędzie: wujek Lutek, wujek Teodor, mama, ojciec.

      Zdjęcie jest również na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.295886037193919.69831.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=295886050527251&set=a.295886037193919.69831.227345097381347&type=1&theater

      Z najbardziej niezwykłych wspomnień z dzieciństwa pamiętam wycieczki do Radzymina i Ossowa. Oprócz osób z najściślejszego kręgu rodzinnego, nikt o tych wycieczkach nie wiedział.

      Gdy miałem niewiele ponad 10 lat w lecie kilkukrotnie z mamą i babcią jeździliśmy na Cmentarz Bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920r. pod Radzyminem. Wsiadaliśmy do kolejki z parowozem na stacji Warszawa Wileńska i jechaliśmy "ciuchcią" przez Marki, do stacji przy Cmentarzu przed Radzyminem. Jazda była dość długa, pociąg pusty. Po dojściu na Cmentarz który w latach 60-tych i 70-tych XX-wieku był opuszczony, ale nie zaniedbany. Na zbiorowych mogiłach żołnierskich zapalaliśmy parę zniczy nagrobnych. Pobyt na Cmentarzu był krótki, potem szybko szliśmy z wałówką nad pobliskie glinianki. Specjalnych opowieści rodzinnych z tej okazji nie było, od wczesnego dzieciństwa wiedziałem że dziadek Mieczysław brał udział w Bitwie pod Radzyminem 1920r. Taka wyprawa odbywała się nie zawsze w kolejną rocznicę bitwy - 15 sierpnia. W połowie sierpnia w Kościele Rzymsko-Katolickim w niedzielę, obchodzone jest ruchome święto Matki Boskiej Zielnej i wyprawa pod Radzymin zawsze była tego dnia.   

      Spacer po Cmentarzu Bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920r. pod Radzyminem:

      https://www.facebook.com/#!/media/set/?set=a.266527350129788.60506.227345097381347&type=3

      Wyprawę do Ossowa przeżyłem tylko jeden raz. Wujek Teodor miał w Kobyłce pod Warszawą niewielki dom z ogrodem w którym spędziłem niejedne wakacje. Do pobliskiego Ossowa poszliśmy na tę wycieczkę pieszo polną drogą, pole bitwy babcia i mama znały na pamięć.

      http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/06/Bitwa-pod-Warszawa-czesc-I.html

      http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/08/Bitwa-pod-Warszawa-sierpien-1920-cz-2.html

      Postać ks. Skorupki który zginął w Bitwie pod Ossowem 14 sierpnia 1920r. poznałem o wiele wcześniej. Mama miała różne sposoby na to żebym zapamiętał jaka była Warszawa przed ostatnią wojną światową. Mieszkałem z rodzicami w Śródmieściu Warszawy od 1958r. i wielokrotnie gdy byłem małym chłopcem na spacerze padało pytanie: a jak ta ulica nazywała się przed wojną ?

      Odpowiedzi zawsze były proste.

      • Ulica Sadowa przed wojną to ul. Ks. Skorupki.
      • Ulica Barbary przed wojną nosiła nazwę ul. Św. Barbary.
      • Ulica Piękna przed wojną nosiła nazwę Piusa XI.
      • Plac Dzierżyńskiego to dawny Plac Bankowy.
      • Plac Komuny Paryskiej to dawny Plac Wilsona.
      • I wiele, wiele innych podobnych pytań i odpowiedzi ...  

      Mama opowiadała mi co gdzie było przed wojną w Warszawie. Gdzie przed wojną był Ratusz, o tym że odbudowany Zamek Królewski jest piękny, ale pamięta też ten przedwojenny. O zupełnie innej Starówce, o wielu innych miejscach w Warszawie i o miejscu które dawało jej najwięcej radości gdy była małym dzieckiem. O "Ogrodzie 100 Pociech" w Parku Praskim.

      Do podstawówki chodziłem na ul. Wilczą 53. Kolegów i koleżanki w klasie miałem z okolicznych ulic. Od Placu Konstytucji przez ulice: Wilczą, Emilii Plater, Poznańską i Hożą do ulicy Marszałkowskiej. O rodzinnych wyprawach za miasto nigdy z nikim, spoza grona rodzinnego się nie rozmawiało. O odwiedzinach grobów rodzinnych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach również.

       

      Groby rodzinne w Warszawie.

      Cmentarz Bródnowski.

      • Daniłowicze.
        • Andrzej Daniłowicz, 1867-1936.
        • Daniłowicz Józefa, 1866-1941.
        • Daniłowicz Mieczysław, 1900-1981.
      • Daniłowicze.
        • Daniłowicz Franciszka, 1903-1975.
        • Daniłowicz Jadwiga, 1890-1961.
      • Sikorscy.
        • Sikorska Karolina z d. Sas, 1859-1940.
        • Sikorska Stanisława, 1885-1945, mogiła symboliczna. 
        • Daniłowicz Marianna /Maria/ z d. Sikorska, 1900-1982.
      • Sikorscy.
        • Sikorski Franciszek, 1856-1917.
        • Łukasiewicz Eugenia z d. Daniłowicz, 1928-2004.
        • Łukasiewicz Jan, 1927-1994.
      • Sikorscy.
        • Sikorska Helena, 1900-1961.
        • Maruszak Józefa z d. Sikorska, żona Józefa Maruszaka, 1920-1986.

      Cmentarz Wojskowy na Powązkach.  

      • Powstańcy Warszawy 1944.
        • Maruszak Józef, 1917-1944.
      • Wspominając "ciocię Stasię" Stanisławę Sikorską, zapalamy znicz nagrobny przy Mauzoleum ku Czci Ofiar Obozów Koncentracyjnych 1939-1945.  

      Jak na razie nie znane są mi miejsca pochowków. 

      • Daniłowicza Apolinarego, s. Józefa, prapradziadka.
      • Daniłowicza Korneliusza, 1849-1884, s. Apolinarego, najprawdopodobniej został pochowany na terenie Cytadeli Warszawskiej.
      • Daniłowicza Tadeusza, s. Andrzeja, ok. 1907-1945 ?, najprawdopodobniej został pochowany w jednej z mogił zbiorowych w Warszawie, jeszcze w czasie II Wojny Światowej. 

       

      Bibliografia:

       

      Ciąg dalszy nastąpi ....

      

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      sobota, 03 listopada 2012 21:40
    • Ravensbruck 1945-1966.

      Tylko dzięki tak niezwykłym postaciom i ich bezinteresownej, zaangażowanej pomocy jak Maria Tomandel-Sypniewska,

      http://odczasudoczasuwantykwariacie.blox.pl/2012/11/Zwyciezyly-wartosci-Wspomnienia-z-Ravensbruck.html

      moja babcia Marianna /Maria/ Daniłowicz z d. Sikorska dowiedziała się o popowstaniowych losach swojej najstarszej, ukochanej siostry Stanisławy.

      http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/08/Stanislawa-Sikorska.html

      Kolejne zgłoszenia poszukiwawcze w sprawie Stanisławy Sikorskiej /ur. 1885r. w Warszawie, zaginionej po Powstaniu Warszawskim 1944r./ do PCK:

      • 15.05.1945r.
      • 28.09.1945r.
      • 18.02.1946r.
      • 11.09.1946r.

      Do końca lat 50-tych ubiegłego wieku, praktycznie rzecz biorąc nie było o Stanisławie Sikorskiej /cioci Stasi/ żadnych wiadomości. Jednocześnie bliscy cioci Stasi, sami starali się ustalić jej powstaniowe i popowstaniowe losy.

      • 08.08.1957r. pierwsza informacja mówiąca o popowstaniowych losach Stanisławy Sikorskiej, była to ustna informacja byłej więźniarki KL Ravensbruck, która widziała Stanisławę Sikorską żywą podczas selekcji w KL Ravensbruck. 
      • 24.05.1966r. informacja z Bad Arolsen mówiąca o tym że, Stanisława Sikorska zmarła w KL Ravensbruck w dn. 20.02.1945r.

      Wiadomość o śmierci swojej najstarszej siostry, moja babcia uzyskała po ponad 20-letnich staraniach. Polski Czerwony Krzyż nie był w stanie pomóc. Gdyby nie kontakty mojej mamy z byłymi więźniarkami KL Ravensbruck i ich bezinteresowna pomoc, w staraniach o tę informację w Szwajcarskim Czerwonym Krzyżu, być może moja babcia /zm. w 1982r./ nigdy by tej tragicznej i niestety koniecznej dla niej wiadomości nigdy nie otrzymała.

      Miejscem w którym można było spotkać i nawiązać kontakt z byłymi więźniarkami KL Ravensbruck w latach 60-tych XX wieku, był Cmentarz Wojskowy na warszawskich Powązkach. Po prawej stronie od Alei Głównej Cmentarza Wojskowego, mniej więcej w połowie drogi do kwatery baonu "Zośka", był nieistniejący już Kopiec Pamięci Więźniarek KL Ravensbruck. Praktycznie zawsze gdy byłem z mamą i babcią na Cmentarzu Wojskowym byliśmy i w tym miejscu. Zapalenie lampki na grobie wujka Józia /powstańca/ i zapalenie lampki, czasem rozmowy mojej mamy i babci z nieznajomymi dla mnie paniami przy "Ravensbruczankach" to spory kawałek mojego dzieciństwa. Urodziłem się w roku 1957.

      Współcześnie w prawej części Cmentarza Wojskowego /kwatery 2D, 4D/ wzniesione jest Mauzoleum ku Czci Ofiar Obozów Koncentracyjnych 1939-1945.   

       

      Bibliografia:

       

      Ciąg dalszy nastąpi ....

      

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      sobota, 03 listopada 2012 13:09
  • czwartek, 01 listopada 2012
    • Na Czerniakowie też byli.

      Na Czerniaków kpr. "Józiek" już nie dotarł. Jego koledzy ze Zgrupowania "Radosław" po upadku Powstania na Starówce, po krótkim odpoczynku w Śródmieściu przedostali się na Czerniaków. Tu walczyli od 05.09.2012r. do 22.09.2012r. 

      W skład Zgrupowania "Radosław" na dzień 1 sierpnia 1944r. wchodziły:

      • Brygada Dywersyjna "Broda 53".
      • Batalion "Czata 49".
        • Centrala Zaopatrzenia Terenu /CZT/.
        • Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty.
        • Cichociemni oczekujący na przydziały w Warszawie.
        • Inne jednostki bojowe.
      • Batalion "Miotła".
      • Batalion "Parasol".
      • Batalion "Pięść".
      • Batalion zapasowy "Igor".

      Ze wspomnień Lidii Markiewicz-Ziental, ur. 17.12.1929, Warszawa, ps. "Lidka", sanitariuszka AK, 
      Zgrupowanie "Radosław", batalion "Zośka", komp."Giewonta". 

      " ... Pułkownik "Radosław" zabiera "Mietka", "Zycha" i "Wacka" /Wacław Tarłowski/ do swojej ochrony. Mają z nim przeprawiać się kanałem na Mokotów. Po nas ma przyjść łączniczka, która nigdy nie przyszła. Zostaję zupełnie sama z rannymi w piwnicy. Rano wyszłam na dziedziniec po wodę. Dziwna cisza. Byłam u kresu sił, kiedy spotyka mnie porucznik "Mały" /Janusz Stolarski/, który niedawno przyjechał do Warszawy z partyzanckiego oddziału /27 dywizja/ we wschodniej Polsce. Nie pozwolił mi wrócić do rannych i tak uratował mi życie. Zabrał mnie na wrak statku "Bajka" na Wiśle. W naszych rękach był już tylko skrawek Czerniakowa. W nocy por. "Mały" zaprowadził mnie do włazu kanałowego na ulicy Zagórnej, dokąd "Radosław" przysłał łączniczkę, która poprowadziła nas w małej grupie na Mokotów. Połączyłam się z "Mietkiem", "Zychem" i "Wackiem". Po kilku dniach spokoju zaczynają się znowu walki".

      27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej.

      • 28.01.1944r. podjęcie decyzji o utworzeniu 27 Wołyńskiej Dywizja Piechoty A.K.
      • 26.07.1944r. po ponad półrocznych walkach na Wołyniu i Lubelszczyźnie, w dn. 26.07.1944r. 27 Wołyńska Dywizja Piechoty A.K. zostaje podstępnie rozbrojona przez wojska sowieckie na Lubelszczyźnie. Rozkaz dzienny nr 217 dowódcy 1 kompanii, 43 pp ppor. Ryszarda Markiewicza „Mohorta” z dnia 26lipca 1944 r.: „Dnia 25.VII.44 o godz. 24.00 zostaliśmy w podstępny sposób otoczeni i rozbrojeni. To co ukochaliśmy ponad wszystko, to co opłaciliśmy krwią naszych braci - broń naszą musieliśmy bez walki z uciekającym wrogiem rzucić na ziemię. Żołnierze, idziemy do swych domów. Wiem, że większość z Was nie ma własnych domów, ani rodziny. Pamiętajcie o tym, że każda rodzina i strzecha polska będzie dla Was rodziną i własnym domem. Wiem, że czeka Was poniewierka, głód i bezdomność. Nie rozpaczajcie! Ta moc, którą zdobyliście w ciągu naszych walk starczy Wam na przetrwanie. Wierzę głęboko, że spotkamy się w szeregach Wojska Polskiego. Wierzę, że jeszcze pójdziemy do walki! Żołnierze pamiętajcie o tym. Pamiętajcie o swych dowódcach, którzy Was wiedli do walki, którzy z Wami wspólnie cierpieli w czasie klęsk i radowali się po zwycięstwach. Czołem chłopcy! Do zobaczenia. D-ca kompanii Mohort ppor.”.  
      • Po 26.07.1944r. "... Ponownie okrążona pod koniec maja /1944r./, częścią sił przedarła się przez Prypeć, wychodząc na tyły frontu radzieckiego, gdzie dowódca zgrupowania został aresztowany, a żołnierze po rozbrojeniu wcieleni do armii gen. Berlinga. Pozostała część dywizji wycofała się na zachód, 7 czerwca przekroczyła Bug i przeszła do Lasów parczewskich na Lubelszczyźnie, gdzie 21 lipca wyzwoliła Kock, Lubartów i Firleje. Po wkroczeniu Armii Czerwonej została zmuszona do złożenia broni /26.07.1944r/. Oficerów 27 WDP w większości zesłano do łagrów w ZSRR lub uwięziono. Część żołnierzy wstąpiła do oddziałów gen. Berlinga, pozostali podzielili los swoich dowódców".
      • 29.07.1944r. Z przemianowania rzutu bojowego 1 Armii Polskiej w ZSRR /sformowanej 16.03.1944r./ następuje utworzenie 1 Armii Wojska Polskiego.  
      • 01.08.1944r. w Warszawie wybucha Powstanie.
      • 31.08.1944r. rozkaz Komendanta Okręgu AK w Lublinie /fragment/: "W związku z tym, że 1. mobilizacja i rejestracja przeprowadzane są przez władze nielegalne, 2. celem mobilizacji nie jest walka z Niemcami, 3. wojsko organizowane jest wyłącznie dla celów partyjnych PPR /komunistów/ – zakazuje się wszystkim żołnierzom AK i osobom cywilnym zgłaszania do mającej nastąpić rejestracji. Zgłoszenie się stanowić będzie zbrodnię stanu, karaną śmiercią". 
      • 14.09.1944r. Oswobodzenie warszawskiej Pragi od Niemców przez 1 Armię Wojska Polskiego współdziałającą z wojskami sowieckimi.
      • Po latach: "Z psychologicznego punktu widzenia podejmowane przez żołnierzy 27 WDP AK wybory były niezwykle trudne. Nie mieli domów, na Wołyniu rozpoczynała się akcja przesiedlania polskiej ludności za Bug. Zostali przez dowództwo zwolnieni z przysięgi ale  rozkazy lubelskiej Komendy Okręgu AK nie pozwalały na  przejście do tzw. „armii Berlinga”, co traktowano w pierwszych tygodniach nowej okupacji za dezercję i zdradę".

       

      Podczas powstańczych walk na Czerniakowie, na brzeg warszawski z warszawskiej Pragi na podst. rozkazu gen. Berlinga, desantowały się oddziały 2 i 3 Dywizji Piechoty 1 Armi Wojska Polskiego.

      1 Armia Wojska Polskiego.

      • Utworzona 29.07.1944r. z przemianowania rzutu bojowego 1 Armii Polskiej w ZSRR sformowanej 16.03.1944r. roku. Była częścią odrodzonego Wojska Polskiego. Szlak bojowy zakończyła w maju 1945r. wyjściem na brzeg Łaby i szturmem części swoich oddziałów na Berlin.
      • W skład 1 Armii Wojska Polskiego wchodziły m.in.:
        • 1 Warszawska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.
        • 2 Warszawska Dywizja Piechoty im. Jana Henryka Dąbrowskiego.
        • 3 Pomorska Dywizja Piechoty im. Romualda Traugutta.
        • 4 Pomorska Dywizja Piechoty im. Jana Kilińskiego.
        • 6 Pomorska Dywizja Piechoty.
        • 1 Warszawska Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte.
        • I inne jednostki.

      Dowódca, do 05.10.1945r.:

      • gen. dyw. Zygmunt Berling.

       

      Ze wspomnień uczestników walk powstańczych we wrześniu 1944r. na Czerniakowie.

      Na Górnym Czeniakowie, Tadeusz Grigo. .Pamiętniki żołnierzy baonu

      Na Górnym Czerniakowie, Tadeusz Grigo, Warszawa 1979, Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka", Powstanie Warszawskie, Warszawa 1957.

      Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka", Powstanie Warszawskie, Warszawa 1957.

      Str. 397.

      "Łączność z tamtą stroną Wisły nawiązana".

      Andrzej Pol, kompania "Giewonta".

      "Przechodzimy z Witoldem obojętnie obok jakiegoś rannego, chcąc sprawdzić stanowiska. Witold się zatrzymał i pyta:  

      - Kto jesteście? - Przyglądamy się badawczo obcej, nieznanej twarzy.

      - Ja z tamtej strony. Ladowało nas piętnastu, a pięciu żyje. Ja jestem komendantem patrolu zwiadowców.

      Czekaliśmy na nich dwa miesiące.

      Mimo wszystko uśmiechamy się do niego. Oglądamy rogatywkę z orłem.

      - Opatrzyć prędko ! - pada krótki rozkaz".  

      Na Górnym Czerniakowie, Tadeusz Grigo, Warszawa 1979.

      Str. 283.

      "Na Czerniakowie nikt już nie spał. Wszystkich obudzila gwaltowna strzelanina. Ludzie słuchali potężnej kanonady i cieszyli się, że coś się dzieje, że pociski zza Wisly walą w niemieckie stanowiska. 

      Zwiad 1 Armii Wojska Polskiego, który przybył na Czerniaków - jak się później dowiedzieliśmy - miał jednak straty. Z piętnastoosobowej załogi, płynącej na trzech gumowych łodziach, czterech żołnierzy zostało zabitych na Wiśle, a trzech rannych".   

      Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka", Powstanie Warszawskie, Warszawa 1957. 

      Str 401.

      Leszczyc, Kompania "Rudy, pluton "Alek". 

      "Czternasty września". 

      "W domku jest pięciu berlingowców i dwóch wziętych przez nich Niemców. Przyglądamy się im ciekawie i rozmawiamy. Mówią że wypłynęło pięć łódek, ale cztery cofnęły się. Mają pepesze, worki zamiast plecaków, rogatywki z brązowymi orzełkami. 

      Wylądowanie ich wprowadziło trochę zamieszania: postrzelali się z nami. Pierwszy spotkał ich Halicz.

      - Kto ty takoj ?

      - A ty kto ? - przekornie spytał Halicz.

      Popruli do niego z pepeszy, a on odpowiedział granatem. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Krzyczeliśmy potem po rosyjsku /spodziewaliśmy się jednak żołnierzy radzieckich/, sytuacja się wyjaśniła, uwierzyli i przyszli do nas ... Polacy. Wypytujemy ich ciekawie o polskie oddzialy i zamiary desantowe. Są dobrej myśli".

      Na Górnym Czerniakowie, Tadeusz Grigo, Warszawa 1979.

      Str. 297.

      "16 września rano ktoś przyniósł do naszej sutereny wiadomość, że parę minut po godzinie czwartej pierwsza grupa, około sześćdziesięciu żołnierzy 9 pułku piechoty 1 Armii Wojska Polskiego, wylądowała szczęśliwie na czerniakowskim brzegu. Żołnierze, znoszeni prądem wody, przybili blisko ulicy Wilanowskiej. Tu po wyjściu na brzeg szybko porozumieli się z powstańcami i zaraz wystrzelili dwie białe rakiety. Na znak, że przeprawa pierwszych oddziałów odbyła się bez przeszkód".

      Str. 333.     

      "Na ulicy Idźkowskiego niesłychanie zacięte walki trwały w budynku pod numerem 5/7. Broniła się tam grupa powstańców z różnych oddziałów pod dowództwem porucznika Kreta i grupa żołnierzy pod dowództwem starszego sierżanta Popławskiego. Walki z przeważającymi liczebnie oddziałami niemieckimi trwały przez cały dzień. Walczono o poszczególne piętra, mieszkania, pokoje ... Narożny budynek Zagórna 6, przy parzystej stronie ulicy Idźkowskiego, uszkodzony bombą lotniczą, Niemcy podpalili. Mieścił się tam, na trzecim piętrze, punkt obserwacyjny i radiostacja 9 pułku. W momencie gdy sytuacja stała się już bez wyjścia, dowódca grupy, chorąży Kunysz, rozkazał żołnierzom wycofać się z budynku, a sam skierował ogień artyleryjski z Pragi na siebie. Razem z nim zginęli jeszcze dwaj żołnierze 1 armii".  

      Str. 355-356.

      "Szesnastego września ... Niemcy rozbiegli się po szpitalu ...

      Na brzegu mojego łóżka siedziala Danka, gdy jeden z żołnierzy gdzieś niedaleko nas znalazł biało-czerwoną opaskę z nadrukowanymi literami AK oraz furażerkę z metalowym orzełkiem. Podszedł do Danki i spytał po polsku, ze śląskim akcentem:

      - Co to jest ?

      Danka nadal milczała. Wtedy żołnierz, podając jej opaskę powiedział półgłosem:

      - Spalcie to zaraz, bo za dwie godziny będzie tu gestapo!

      - Czy pan jest Niemcem? - zapytała po chwili, odzyskawszy równowagę.

      - Jo taki Niemiec, jak pani sanitariuszka - odpowiedział człowiek w mundurze niemieckim i odszedł.

      Danka pobiegła do kuchni. Były tam już inne sanitariuszki także z rzeczami do spalenia. "Nasz" Ślązak nie był bowiem jedynym Polakiem w tej karnej kompanii. W gabinecie dyrektorki inni, też mówiący po polsku, kazali Krystynie Godlewskiej spalić wszystkie dokumenty, a znalezione filmy wyjęli z kaset i prześwietlili. 

      Po dwóch godzinach przybyło gestapo ...".     

       

      Gen. dyw. Zygmunt Berling /1896-1980/.

      "Podczas Powstania Warszawskiego 1944r. po zajęciu przez Armię Czerwoną i 1 Armię Wojska Polskiego Pragi, wypełniając zarządzenieszefa sztabu 1 Frontu Białoruskiego gen. Michaiła Malinina (nakazujące 1 AWP wyjść do końca 15 września 1944 głównymi siłami na wschodni brzeg Wisły, jednocześnie prowadząc rozpoznanie rzeki, dokonać wyboru miejsca przeprawy desantowej, promowej i mostowej oraz przygotować się do forsowania rzeki w celu uchwycenia przyczółków na zachodnim brzegu w rejonie Warszawy) wydał rozkaz części podległych mu jednostek wojskowych (2 DP i 3 DP) przeprawić się na Czerniaków, Powiśle i Żoliborz  i nawiązać kontakt z powstańcami. Przy braku wystarczającej pomocy ze strony Armii Czerwonej (osłona lotnicza, wsparcie artyleryjskie, saperskie, środki przeprawy) – żołnierze polscy przeprawiali się na pontonach na lewy brzeg. Berling dopuścił się kilku błędów operacyjnych w trakcie trwania akcji, co było jedną z przyczyn porażki – wielokrotnie nadmiernie rozpraszał siły i środki oraz sprzęt, jakimi dysponował podczas akcji, źle kalkulował przydzielanie środków przeprawowych wojskom wchodzącym do akcji, wydzielał do przepraw zbyt małe siły, aby mogły być skuteczne w obronie na drugiej stronie Wisły, oraz wybierał często niewłaściwy czas, okoliczności i rejony forsowania rzeki Wisły. Berling nie zadbał także, by w skład grup forsujących rzekę weszła większa liczba oficerów sztabowych i członków dowództwa, którzy mogliby przejąć inicjatywę w dowodzeniu na uchwyconych przyczółkach ....

      ... Osobistym rozkazem Stalina wydanym 30 września 1944 Zygmunt Berling został odwołany ze stanowiska dowódcy 1 AWP. Powody odwołania nie są do końca znane – po wojnie zrodziła się legenda, iż była to reakcja na decyzję Berlinga w sprawie pomocy powstaniu warszawskiemu (podtrzymywana również przez samego Berlinga, co zaznacza w wydanych drukiem wspomnieniach), jednak zwolnienie ze stanowiska nastąpiło dopiero w dwa tygodnie po wydaniu rozkazu, który był znany szefowi sztabu 1 Frontu Białoruskiego gen. Malininowi, a sam Berling działał na mocy jego wcześniejszego zarządzenia. Wersji o samodzielnej decyzji Berlinga o pomocy powstaniu warszawskiemu nie potwierdził również gen. Konstanty Rokossowski (wówczas dowódca 1 Frontu Białoruskiego, w ramach którego działała 1 Armia WP dowodzona przez Berlinga), który napisał w swoich wspomnieniach, iż o wszystkim wiedział i osobiście zatwierdził plan forsowania Wisły w rejonie Czerniakowa. Jest możliwe, iż rzeczywistą przyczyną odwołania były błędy dowódcze Berlinga w czasie ofensywy pod Dęblinem i Puławami oraz walka członków Biura Politycznego KC PPR i PKWN o wpływy u Stalina.

      Pozbawionego dowództwa armii Berlinga KRN (na wniosek Boleslawa Bieruta) wyznaczyła 25 listopada 1944 szefem Polskiej Misji Wojskowej w Moskwie. Berling odmówił przyjęcia stanowiska, a widząc represje wobec byłych partyzantów związanych z rządem londyńskim skierował do Stalina list, w którym zaatakował swoich politycznych oponentów w kraju. W odpowiedzi został wezwany do ZSRR i zmuszony do podjęcia studiów na Wyższej Wojskowej Akademii Sił Zbrojnych im. Klimenta Woroszyłowa w Moskwie. Rząd w Warszawie wraz z dowództwem Wojska Polskiego wyraziły zgodę na jego powrót do kraju dopiero po wyborach (19.01.1947r.) do Sejmu Ustawodawczego (sfałszowanych przez komunistów) oraz po podpisaniu zobowiązania o niezabieraniu głosu w sprawach politycznych". 

      

      W roku 2011 w związku z realizacją projektu "Port Praski" na prośbę developera, pojawiły się plany przeniesienia Pomnika Kościuszkowców /nazywanego również "pięć piw proszę"/, w okolice Mostu Świętokrzyskiego.

      

      Bibliografia:

       

      Ciąg dalszy nastąpi ....

      

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Na Czerniakowie też byli. ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 listopada 2012 17:38
    • Cmentarz Wojskowy na Powązkach w Warszawie.

      Kpr. "Józiek", Józef Maruszak /1917-1944/, walczył podczas Powstania Warszawskiego 1944r. w szeregach Brygady Dywersyjnej "Broda 53", współdziałając m. in. z Baonem /Batalionem/ "Zośka".

      http://zeszmulowiznyibrodna.blox.pl/2012/10/Jozef-Maruszak-1917-1944.html

      W skład "Brody 53" wchodziły oddziały:

      • Batalion "Zośka". 
      • Odział "Osjan".
      • Oddział "Dysk".
      • Oddział "Leśnik".
      • Oddziały harcerskie.
      • Kompania "Topolnicki".
      • Oddział samochodowy "Żuk".

      Żołnierska kwatera Batalionu "Zośka" znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

      Kwatera Baonu

      Kwatera Baonu "Zośka" na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.

      

      Historia kwatery batalionu "Zośka" /A-20/ na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.

      Pierwsze groby konspiracyjne.

      • 30.03.1943r. Śmierć Janka Bytnara "Rudego".
      • 03.04.1943r. /mog. V–16/ Pogrzeb Janka Bytnara "Rudego" /pod nazwiskiem Jan Domański/ w  kwaterze wybranej /A-20/, przez jego przyjaciela Tadeusza Zawadzkiego ps. "Zośka", na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.
      • 08.06.1943r. /mog. V–15/ Pogrzeb Tadeusza Mirowskiego ps. "Oracz", pod przybranym nazwiskiem Oracz.
      • 24.08.1943r. /V–16/ Pogrzeb Tadeusza Zawadzkiego "Zośka" pod przybranym nazwiskiem Tadeusz Górecki.

      Po 17.01.1945r.

      • 1947r. /mog. symboliczna I-18/ Pogrzeb phm. ppor. "Jasia Czarnego" Jana Wuttkego.
      • 1947r. /mog. I-18/ Pogrzeb phm. ppor. "Małego Tadzia" Tadeusza Konrada Wuttke.
      • 1947r. /mog. symboliczna I-20/ Pogrzeb łącz. "Irki" Ireny Kowalskiej-Wuttke.
      • 1947r. /mog. I-20/ Pogrzeb san. "Maryny" Marii Kowalskiej. 
      • 1947r. I wielu innych.

      /mog. I-18/ - mogiła nr. I-18.

      Żołnierze baonu "Zośka" na Cmentarzu Wolskim w Warszawie, we wspólnej mogile symbolicznej.

      • Łącz. "Irka" Irena Kowalska-Wuttke, 1920-1944, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli.
      • Kpr. "Puma" Molarow Włodzimierz, 1927-1944, poległ ok. 16.09.1944r. na Czerniakowie.
      • San. "Krysia Zakurzona" Krystyna Niżyńska, 1928-1944, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli.
      • Łącz. "Ola" Plebańska Barbara, 1922-1944, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli, jej młodsza siostra łącz. "Jola" Janina Plebańska, 1924-1944, Batalion "Zośka", poległa zasypana podczas bombardowania 30.08.1944r. na warszawskiej Starówce.
      • Łącz. "Grażyna" Zasadzka Grażyna, 1922-1944, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli.

       

      Ze wstępu Barbary Wachowicz Polska godna szacunku do Zośka i Parasol, Opowieść o niektórych ludziach i niektórych akcjach dwóch batalionów harcerskich, Aleksandra Kamińskiego, Warszawa 2009.

      "O tym, iż Kamyk pracował nad książką o "Zośce" i "Parasolu" jeszcze latem 1947, mówi list Janiny Kowalskiej, kolporterki "Biuletynu Informacyjnego", matki dwóch łączniczek: Maryny, poległej w powstaniu, i Irki zamordowanej w jego ostatnich dniach z grupą bezbronnych dziewcząt. Irka i jej poślubiony w powstaniu mąż "Czarny Jaś" Wuttke - mieli być jednymi z głównych bohaterów książki Kamyka. 

      "Często i intensywnie myślą jestem przy Panu i jego pracy. Chciałabym swoimi myślami pomóc Panu w pisaniu - pisze matka Irki 27 lipca 1947. - Już za parę dni 3-cia rocznica Powstania (...) Żeby tak całe Powstanie mogło być opisane ! Ja swoją Marynę ekshumowałam z Ogrodu Krasińskich. Trudności z pochowaniem ich w kwaterze "Zośki" były ogromne. Cały tydzień trwały rozmowy z dygnitarzami, Radosław napisał b. mocny memoriał - a życie idzie swoim torem. (...) Obsychają łzy - zarastają groby".  

       

      Phm, ppor. "Jaś Czarny" Jan Wuttke, 1921-1944, Szare Szeregi, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r, Wola, Stare Miasto, Czerniaków.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Wuttke

      Łącz. "Irka" Irena Kowalska-Wuttke, 1920-1944, Szare Szeregi, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r. do baonu "Zośka" dołączyła na Czerniakowie.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Irena_Kowalska-Wuttke

      Phm, ppor. "Mały Tadzio" Tadeusz Konrad Wuttke, 1923-1944, Szare Szeregi, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r, Wola, odznaczony Krzyżem Walecznych.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Wuttke

      San. "Maryna" Maria Kowalska, 1924-1944,  Szare Szeregi, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r, Wola, Stare Miasto, odznaczona Krzyżem Walecznych.   

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Kowalska_(sanitariuszka) 

      Kpr. "Puma" Molarow Włodzimierz, 1927-1944, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r, Wola, Stare Miasto, Czerniaków, poległ ok. 16.09.1944r. na Czerniakowie.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Pacyfikacja_Czerniakowa

      San. "Krysia Zakurzona" Krystyna Niżyńska, 1928-1944, Batalion "Zośka", dołączyła do baonu "Zośka" na Czerniakowie, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Ni%C5%BCy%C5%84ska

      Łącz. "Ola" Plebańska Barbara, 1922-1944, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r, Wola, Stare Miasto, Czerniaków, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Pacyfikacja_Czerniakowa

      Łącz. "Grażyna" Zasadzka Grażyna, 1922-1944, Batalion "Zośka", w Powstaniu Warszawskim 1944r, Wola, Stare Miasto, Czerniaków, prawdopodobnie rozstrzelana 24.09.1944r. na Woli, odznaczona Krzyżem Walecznych.  

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Pacyfikacja_Czerniakowa

      

      Więcej zdjęć jest na:

      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.294773867305136.69528.227345097381347&type=1#!/photo.php?fbid=294773917305131&set=a.294773867305136.69528.227345097381347&type=1&theater

       

      Bibliografia:

       

      Ciąg dalszy nastąpi ...

      

      Czytelników blogu posiadających informacje, zdjęcia, dokumenty czy też inne historie związane z poruszonymi wątkami rodzinnymi na blogu autor blogu prosi o kontakt.

       

      Zapraszam również na blogi:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stefelek
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 listopada 2012 09:59